Czy kiedykolwiek złapałaś się na myśli, że jako kobieta w świecie zawodowym musisz udowadniać więcej? Że to, co dla innych jest oczywiste, Ty musisz potwierdzać kompetencjami, doświadczeniem i odpornością na komentarze? Jakie masz własne doświadczenia?
Dzisiaj dzielę się moją historią. Nie po to, by kogoś przekonywać, ale by zachęcić Cię do refleksji. Być może znajdziesz w niej coś swojego.
Moja historia – kobieta w branży budowlanej
Kiedy budowałam swoją pozycję w branży budowlanej, zderzałam się z wieloma niepisanymi zasadami. Jedna z nich brzmiała: ekspert w tej branży to raczej mężczyzna.
Zdarzało się, że Inwestor patrzył na mnie z niedowierzaniem, gdy przyjeżdżałam na budowę jako osoba odpowiedzialna za kontrolę jakości prac. Innym razem – po konsultacji technicznej z mojej strony – klienci szukali „potwierdzenia” u moich kolegów z działu handlowego. Co ciekawe, nawet kobiety podchodziły z dystansem do „kobiecej” porady technicznej.
A kiedy okazywało się, że moi koledzy potwierdzali dokładnie to, co powiedziałam? Na twarzach pojawiała się konsternacja…
Czy miałaś podobne doświadczenia? Jak Ty reagujesz, kiedy spotykasz się z oceną, zanim jeszcze otworzysz usta?
Stereotypy zawodów – nie tylko problem kobiet
Stereotypy działają w obie strony. Kiedy myślisz o sekretarce – czy przed oczami pojawia Ci się obraz kobiety w szpilkach i garsonce? A rekrutacja do żłobka – czy spodziewasz się tam CV od mężczyzny?
Są takie zawody, gdzie łatwiej dostać pracę kobiecie. Są też takie, gdzie nadal łatwiej ją dostanie mężczyzna.
Pytanie brzmi – czy to kwestia kompetencji, czy społecznego postrzegania ról? Jak często nasze wybory – zarówno zawodowe, jak i osobiste – są wynikiem przekonań, a nie realnych ograniczeń?
Zmiana jest możliwa – ale nie zawsze łatwa
Widzę jednak, że coś się zmienia.
Coraz więcej kobiet pojawia się w zawodach stereotypowo męskich. Spotykam kobiety kierujące autobusami, kobiety-techników, kobiety-żołnierzy. Widzę ich determinację. Widzę, ile muszą z siebie dać, żeby być traktowane poważnie.
I z jednej strony, budzi to mój ogromny podziw. A z drugiej – pytam: dlaczego nadal musimy udowadniać swoją wartość bardziej niż inni?
Czy to naprawdę jest trudniej… czy może mamy inne przekonania?
Często to nie rzeczywistość jest ciężka, a nasze przekonania na jej temat.
Zanim uznam, że coś jest „trudne”, zatrzymuję się i pytam siebie:
Jakie przekonanie mi teraz towarzyszy?
Czy ono mnie wspiera, czy ogranicza?
Na jakich doświadczeniach zostało zbudowane?
Bo przekonania mają wielką moc. Mogą nas wzmacniać albo trzymać w miejscu. Uogólniają. Tworzą uproszczone schematy. Dają wytłumaczenie porażkom – ale czasem też odbierają zasługi za sukcesy.
Jak pracuję z przekonaniami?
Zaczynam od wnętrza… Zanim poszukam odpowiedzialności na zewnątrz, sprawdzam, co można zmienić wewnątrz siebie.
- Czy to, co robię, daje mi satysfakcję?
- Czy korzystam ze swoich talentów?
- Czy moje myśli wspierają mnie, czy podcinają skrzydła?
Jednym z narzędzi, które szczególnie polecam, jest zamiana myśli ograniczających na wspierające. To proces, który zaczyna się od uważności. Obserwuję sytuacje, moje myśli, emocje i reakcje. Prowadzę dziennik myśli, który pomaga mi zauważyć wzorce.
Dzięki temu wyłapuję przekonania, które mogę dalej przekształcać. To nie jest proces jednorazowy. To codzienna praktyka. Ale jej efekty są niezwykle wzmacniające.
A Ty?
- Jakie przekonania nosisz w sobie na temat roli kobiet w pracy?
- Czy one Ci służą?
- Czy wspierają Twoje działania, czy raczej tłumaczą rezygnację?
Nie ma jedynej słusznej odpowiedzi. Ale warto zadać sobie te pytania.
Zostawiam Cię z tą refleksją…
A jeśli poczujesz, że ten temat Cię porusza – daj znać. Być może to dobry moment, by wspólnie poszukać nowych, wspierających narracji o Tobie, Twoim potencjale i Twojej roli w świecie zawodowym.
